27 mar 2013

Sytuacja jest bardzo trudna



Obserwujemy właśnie końcówkę zimy, która dla wielu populacji zwierząt działa niemal tak jak kosiarka na trawę. W lesie utrzymuje się warstwa około 30 cm śniegu, którego wierzchnia warstwa w nocy, wieczorem i rano zamienia się w warstwę cienkiego lodu. Poruszanie się w takich warunkach dla saren, dzików czy jeleni jest ogromnym wydatkiem energetycznym. Na zdjęciu - martwe młodziutkie dziki, urodzone w pierwszy dzień wiosny.
Liczebność zwierząt jest w dramatyczny sposób redukowana. Jest to zupełnie naturalny proces, na który tylko częściowo mamy wpływ: możemy zadbać by nasze biegające po lesie psy nie pełniły roli wilków: w odróżnieniu od tych drapieżników nie są naturalną częścią lasu i nie zabijają by przeżyć. O tym co się dzieje opowiada Robert Schultka, leśniczy ds. łowieckich w Nadleśnictwie Gdańsk:
Przede wszystkim padają młode właśnie wyproszonych dzików. Lochy które stracą miot w tej chwili, przystąpią za miesiąc do wtórnej huczki (gody dzików), młode urodzą się w okolicach września. Te młode dziki zginą prawdopodobnie w następnej zimie. Sarny są tak osłabione, że nie wstają, są skrajnie wyczerpane, nie mają żadnych szans na ucieczkę. Nawet szczególnie płochliwe jelenie nie uciekają. Wczoraj podszedłem pod chmarę jeleni na dwadzieścia kroków - w ogóle nie chciała uciekać. W całym nadleśnictwie mamy kilkanaście przypadków zagryzień saren przez psy, i co najmniej jednego stukilogramowego jelenia. Sarny, podkreślam, nie mają sił na ucieczkę, pies nawet jak nie jest agresywny, jest śmiertelnym zagrożeniem dla sarny i zwykle taka konfrontacja kończy się śmiercią sarny.
Zdjęcia: Robert Schultka, Nadleśnictwo Gdańsk.
Tekst o licznych przypadkach zagryzienia przez psy zwierzyny leśnej w Nadleśnictwie Świdnica - portal gazeta.pl

12 komentarzy:

  1. No cóż. Takie są warunki przyrody, to ona zabiera szansę do życia wielu zwierzętom, ale ponieważ my nagminnie im ją zabieramy, dlatego trzeba zwierzętom pomagać. Szokuje fakt zastawiania wnyków, zaś 20 cm piesek mógł być pitbullem. Sarny i jelenie z pewnością mają znacznie mniej sił do obrony - ucieczki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj wieczorem na Siedlcach ul. Malczewskiego (czyli srodek miasta) widzlam za balkonami 2 dziki, szukaly jedzenia przy bloku...co w takiej sytuacji robic? czy powinno sie kogos zawiadomic? Taka sytuacja wiem, ze jest normalna na Niedzwiedniku gdzie zaraz obok jest las, ale tutaj...czy nbalzey wtedy dziki pozostawic aby same powrocily do lasu????

    OdpowiedzUsuń
  3. mysliwi dokarmiaja zwierzyne w lesie, więc jeśli chcemy im pomóc róbmy to też w lesie nie dokarmiajmy na osiedlach bo ich sie nie pozbędziemy

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zgadzam się Przepisy dotyczące psów są głupie. Za psa odpowiada właściciel i jeżeli pies zrobi krzywdę zwierzęciu leśnemu, zrobi kupę w parku i ona tam zostanie, czy zrobi coś jeszcze innego a po ludzku złego - za to odpowiada właściciel. Ale- pies nie może byc zawsze na smyczy!!! Przepisy tak ograniczyły możliwośc spuszczania psów gdziekolwiek poza właśną posesją (a nie każdy ma domek jednorodzinny!), że wiecznie na smyczy, stają się agresywne, lękliwe, szczekliwe, nie umiejące funkcjonowac wśród ludzi. Mój pies, średniej wielkości kundel, jest odwoływalny. nawet jeśli na podmiejskich polach spotykamy przebiegające sarny. Jest wychowany, a ja czuję się za niego odpowiedzialna. I nie chcę, żeby męczył się całe zycie na smyczy, bo innym sie ze swoimi psami pracowac nie chce (a to ciężka praca). Poza tym lasy są nasze. Ludzi. Nie leśników, myśliwych itp. Panowie są urzęnikami, strażnikami, a nie właścicielami. To jest mój kraj, kocham go, kocham przyrodę i mojego psa też. I nie chcę żeby mnie ktoś idiotycznie ograniczał w moich kontaktach z przyrodą, zezwalając jednocześnie na "dewizowe " polowania czy nie radząc sobie z wysypiskami smieci w lasach. Opresyjne przepisy przeciw ludziom, którzy nic zlego (ani ich psy) nie zrobili! A że czasem w psie budzi się drapieżnik. Pewnie tak. W człowieku znacznie częściej. Ale profilaktycznie się go do więzienia nie wsadza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć jeden rozsądny głos.

      Usuń
  5. Zgadzam się, bardzo mądry głos, nie rozumiem dlaczego dorabia się ideologię przyzwalającą i akceptującą okrutne, bezmyślne strzelanie czy odstrzały zwierząt leśnych podczas gdy nie pozwala się psom na ich naturalne potrzeby. Czy mordowanie zwierząt przez ludzi jest czymś zgodnym z prawem a instynkt zwierząt nie i należy je karać za to. Doskonale rozumiem obawy leśników ale nie rozumiem dlaczego jednocześnie pozwala się zabijać zwierzęta zgodnie z "prawe". Psy gdzieś muszą się wybiegać jak wspomniała przedmówczyni te głupie ograniczenia powodują u nich frustrację co w efekcie dla osób mniej cierpliwych i rozumiejących potrzeby ich czworonoga kończy się pozbyciem psa. Więc apeluję o trochę rozsądku w głupich i bezdusznych przepisach.


    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo rozsądny głos.....Na moim osiedlu grasuje stado ok 12 dzików...Dwa psy , prowadzone na smyczy zostały poturbowane....Ktoś z nadleśnictwa powiedział, że to nasze dobro narodowe...Plac zabaw wygląda jak pole po ataku bombowym...nikt już na nim sie nie bawi...czy ktoś umieści tu zdjęcia poturbowanego przez dzika dziecka?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jest! Nas zaczął dzik po osiedlu gonić i gdyby nie mój pies to nie wiem co by było!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Standard to Locha która.odgania od młodych, ale najgroźniejsze są atakujące Odynce, które pojawiają ataki i ich celem nie jest obrona...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo schizofreniczny blog.

    1) psy wykształciły w wyniku ewolucji mechanizmy pozwalające im skutecznie atakować m.in. sarny! ale...
    2) sarny nie są przystosowane do ucieczki przed psami - czyli co? w ich wypadku ewolucja nie zadziałała? chociaż mają zwykle do czynienia nie z psami, a z bez porównania groźniejszymi wilkami... i najważniejsze...
    3) zagryzienie przez psy - ZŁE! zabicie przez podludzi zwanych myśliwymi - DOBRE! paranoja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, i jeszcze jedno. Tylko błagam bez ściemy w rodzaju "regulowania populacji" i "eliminowania chorych osobników". Podludzie zwani myśliwymi za punkt honoru stawiają sobie upolowanie jak największe, jak najbardziej dorodnego przedstawiciela gatunku, a to w celu zdobycia jak najokazalszego trofeum, np. jelenia dla poroża. A co do "regulowania populacji" - no to właśnie psy spełniają tę samą rolę, bo przecież jest logiczne, że dościgną raczej osobniki słabsze niż silniejsze.

      I nade wszystko jedna, fundamentalna rzecz - psy działają instynktownie, podludzie - świadomie. To jedno zawsze i wszędzie wystarczy, by stwierdzić, że jakiekolwiek zabicie zwierzęcia przez podczłowieka zawsze będzie bez porównania gorsze niż przez inne zwierzę.

      Populację myśliwych należy pilnie uregulować. Wyeliminować osobniki chore (psychicznie), czyli jakieś 99,99% stanu.

      Usuń
  10. Drodzy Państwo,

    Edukacja jest podstawą rozumienia otaczającego świata. Poza znajomością tajemnic, zwyczajów, biologi oraz behawioryzmu zwierząt leśnych zdecydowanie przydałaby się dawka wprowadzająca w temat psów. Większość z przypadków śmierci spowodowanej atakiem psa dotyczy psów przemieszczających się bez właściciela. Pomijam fakt gonitwy za ofiarą - niedopuszczalny czynnik stresogenny dla dzikiej zwierzyny zafundowany przez ignorancję niedouczonych psiarzy! Ale patrząc na całookształt interakcji ludzko-psowato-leśnej dzikiej oraz nakładając na to filtr w postaci regulacji prawnych oraz ludzkiej głupoty to nie był bym taki ostry we wskazywaniu winnych. Ot cały urok interakcji w społeczeństwie -> psy w mieście też mają przerąbane w konfrontacji potrzeb fizyczno-ewolucyjnych z przepisami i uciążliwością społeczną. Terenu brak, więc do lasu, a tam zdarza się śmierć. Dopuszczalne straty? Akceptowalne ryzyko? Czy zupełna bezmyślność? A odstrzał zwierząt przez myśliwych? Tak jestem psiarzem od kiedy tylko pamiętam, zafascynowany ich sferą mentalną, z szacunkiem podchodzę do tego co dzikie i do ich coraz bardziej okrajanych terenów swobody. Dla mnie rozwiązaniem nie jest TYLKO smycz w lesie, i smycz/smycz+kaganiec w mieście, można próbować pójść na kompromis, tylko należy dokładnie zważyć argumenty, a wycena życia dziczyzny jest trudna, bo inną wagę zdaje się mieć ta beztialsko zamordowane przez często bezpańskie psy w grupie, inną zaś ta odstrzelona przez koła łowieckie...

    OdpowiedzUsuń