13 sie 2009

To był malutki piesek...

Sarna zdechła około 20 minut po zrobieniu zdjęcia. Właścicielem psa była 20 letnia dziewczyna - była w szoku, nie wiedziała co zrobić - myślała może, że piesek (20 cm wysokości !) chce się tylko z sarną pobawić... Sarna ma bardzo delikatną skórę. Pies prawdopodobnie zahaczył ją kłem, sarna się szarpnęła i wystarczyło...

119 komentarzy:

  1. Trochę trudno uwierzyć, że mały (20cm) pies wypruł bebechy sarnie, która powinna była uciec, a na pewno nie bawić się z psem. pieskiem.
    Co to był za piesek? Dobra rasa do ochrony mienia.
    Jim.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie bardzo chce mi się wierzyć by zrobił to pies o wysokości 20 cm... Sarna ma odruchy obronne, potrafi wysoko skakać...... Zdjęcie straszne, ale tekst naciągany......

    OdpowiedzUsuń
  3. Tekst nie jest naciągany. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe co by powiedzial wlascicel psa jakby mu bebechy na 20 min wystawic na wierzch i polozyc na ziemi, bez znieczulenia i wsparcia psychiatry....

    od razu by sie nauczyli...


    pies nie musi byc wielki, wystarczy pech i sarna jak widac konczy źle...

    OdpowiedzUsuń
  5. i czemu zawsze ktos mysli ze ktos pisze kłamstwa. psy tez moga wiele zrobic. maja kły. 20 cm. a tez umie skakac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to psy mysliwych które dziwnym trafem mogą biegać bez smyczy a co po niektórzy je szkolą tzw.(norowania)są zdjęcia w necie i nie wciskajcie ludziom ciemnoty .Wydaje się wam że las do was należy.Niech polują ludzie z lesnictwa a nie pogata "szlachta"i urzędnicy ,wojskowi,policjanci....

      Usuń
  6. maly kanapowy 20 cm piesek raczej uciekalby przed sarna niz ja atakowal. poza tym nawet atakujac ja nie wypatroszylby jej. tak mi sie wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ktoś zastanawia się nad tym jak ten mały piesek bawi się szarpakiem? Co on wtedy robi? uczy się atakować i rozszarpywać. A sarna przecież jeszcze kusząco dla psa pachnie i ucieka. Instynkt występuje u wszystkich psów - i dużych i małych.

      Usuń
  7. Przykro jest patrzeć na cierpienie tej sarenki.
    Sama mieszkam przy lesie na Roztoczu, wokół mojego domu, aż roi się od sarenek i innej leśnej zwierzyny. Mam wyżła niemieckiego, który nigdy nie wychodzi bez smyczy. Szkoda, że ludzie, zwłaszcza na wsi, nie wiedzą jakie konsekwencje wiążą sie z puszczaniem pieska "luzem".
    Kto przeprosi to zwierzę...

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda, ze twoj wyzel niema tego, czego potrzebuje taki pies. swobody! ludzie kupuja sobie psy tzw. "uzytkowe" po czym zamykaja je w blokach albo trzymaja na smyczy. smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. apisała wyraźnie że "koło mojego domu" a skoro ma domek i i pewnie pies ma wybieg...

      kłania się czytanie ze zrozumieniem...

      Usuń
    2. skoro 3ma go na smyczy to nie ma ogrodzenia :) Wyżły mają silny instynkt do pogoni za zwierzyną :) głupieją na widok zwierzyny....i dodam, że idzie ich tego oduczyć ale droga jest długa!

      Usuń
    3. mój weimar jest karny w 100% i wcale nie było tak ciężko. Grunt to kupować sobie psy, o których mamy jakieś pojęcie

      Usuń
  9. Chodź wiele jest przypadków kupowania Malamuta i trzymania go w bloku nie zapewniwszy mu odpowniedniej dawki ruchu znacznie częściej w przypadku większych i bardziej wymagających psów właściciele dbają o podstawowe wychowanie pupila i znacznie bardziej niż właściciele psów miniaturowych potrafią nad nimi zapanować. Bo u nas panują takie stwierdzenia, że skoro mały to na pewno sobie z nim poradzi i szkolić nie trzeba, a tu prosze, tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z powyższym postem. Miała pinczera miniaturę, oies szkolony nie był, wysokość ok 20 cm. Zasadniczo sie słuchała, przed kotami uciekała, ale potrafiła reagować bardzo agresywnie. Nie wiem, co by zrobiła spotykając młodą sarnę w lesie. A sarnie wystarczy stres wywołany szczekaniem psa.

    OdpowiedzUsuń
  11. jeśli ten blog ma usprawiedliwić mordowanie oswojonych psów to ten myśliwy który go prowadzi jest w błędzie. Myśliwy ,który z zimną krwią zabija oswojone zwierze biegające wolno jest zbrodniarzem i należy go bezwzględnie karać. Jaką mentalność mają ci ludzie pokazało bezwzględne zabicie łosia w podwarszawskim Ursusie.To są pomyleńcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK tak....markety mordują kurczaki, sklepy z mięsem świnie a sprzedawcy jaj znęcają się nad kurami. Polowanie to selekcja zwierzyny....aby ograniczyć straty w sadownictwie, rolnictwie itp Myśliwy (uczciwy) łączy tylko przyjemne z pożytecznym! Taka tradycja!

      Usuń
  12. to ściema. Naciąganymi historiami niczego się nie ugra na dłuższą metę. Poza tym zastanawia mnie pewne rozdwojenie - pan leśnik moze sobie ustrzelić sarnę i tragedii nie ma, a na takie widoki się burzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po postrzale sarna nie zdycha w cierpieniu 20 min...

      Usuń
    2. A jak jest źle trafiona i ucieknie? Jaka jest różnica między trafieniem kulą w brzuch a tym tutaj?

      Usuń
    3. Ludzie ku... nie ważne czy kundel jest mały czy duży, to jest głupota ludzka! Pies potrafi ogromne zniszczenia w przyrodzie zrobić co widać na załączony zdjęciu! Nie sądzę żeby to było kłamstwo i widziałem takie wałęsające się psy i to nie jest fajny widok. Trzeba reagować widząc ludzi z wypuszczony psem ja zawsze tak robię.

      Usuń
    4. "Pies potrafi ogromne zniszczenia w przyrodzie zrobić co widać na załączony zdjęciu!"
      Aha, wczoraj widziałem w lesie psa-godzillę i robilo toto ogromne zniszczenia.....

      Usuń
  13. Łatwo jest zabrać anonimowo głos szczególnie jak się ma niewielkie rozeznanie tematu. Myśliwy i leśnik to dwie różne profesje, choć czasami się zdarza, że leśnik jest myśliwym (choć na pewno nie jest to reguła).

    OdpowiedzUsuń
  14. Zbychu, wiesz jak jest - leśnik i myśliwy to to samo, tak samo jak sarenka to samica jelenia, który zresztą ma rogi...

    OdpowiedzUsuń
  15. draken jest taka zasada jeśli ktoś o czymś nie ma pojęcia to się nie wypowiada
    Tak jak leśnik jeszcze może być czasami myśliwym to już sarna i jelen dla Twojej wiadomości 2 inne gatunki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak, a IRONIA to imię żeńskie na I. Warto do krzyżówek zapamiętać.
    Coś na temat jelenich rogów?

    No dobrze, skoro rzeczona ironia nie została odczytana, to napiszę normalnie.
    W szeroko rozumianej świadomości ludzkiej często mieszane są pojęcia myśliwego i leśnika, chyba głównie przez Czerwonego Kapturka, gdzie leśniczy ze strzelby wypalił do wilka i trafił go chyba w głowę, bo babci ani CK nie ranił. Otóż leśnik w czasie pełnienia obowiązków służbowych NIE CHODZI Z BRONIĄ MYŚLIWSKĄ DO LASU NAWET GDY JEST MYŚLIWYM. Oczywiście wielu leśników wcale myśliwymi nie jest. Ja na przykład oraz zdaje się autorzy tego bloga. I wielu innych. Ba, zaryzykuję stwierdzenie, że podobnie jak i ja, wielu kolegów leśników nie pała miłością do polskiego łowiectwa, czy też łowiectwa w ogóle.
    Mieszanie pojęć leśnik i myśliwy jest często denerwujące. Tak jak i pewne powszechnie występujące braki w wiedzy. Częstym błędem jest nierozróżnianie nie tylko wizualne ale i pojęciowe jelenia i sarny. I to właśnie w ten przytoczony przeze mnie ironicznie sposób. Że sarenka to samiczka jelonka. No i sztandarowe rogi jelenia, których to jeleń nie posiada, gdyż rogi będące wytworem skóry posiadają przez całe życie przedstawiciele krętorogich - koza, owca, żubr itp. Jeleniowate mają poroże, będące wytworem tkanki kostnej, które nie dosyć że może posiadać rozwidlenia, to jeszcze jest corocznie zrzucane. I wygląda zupełnie inaczej. Jak można to nieustannie mylić?
    Można by tu jeszcze wspomnieć o orle bieliku, który wcale nie jest orłem, ale zdaje się, że już wystarczająco zszedłem z tematu.

    Pozdrawiam wszystkich anonimowych rozmówców.
    Nieanonimowych też.

    OdpowiedzUsuń
  17. Są dwa podrzędy mięsożerców, psokształtne i kotokształtne - spośród nich najpowszechniejsze to odpowiednio psy i koty. Ludzie zdają się zapominać że psy i koty to ukształtowani przez dziesiątki milionów lat ewolucji mordercy. Celem ich życia, oprócz rozpłodu, było i jest jedzenie mięsa, i przez większość tego czasu jadły je bynajmniej nie z miski. Ciała, w szczególności uzębienie psów to maszyny do chwytania i rozszarpywania uciekającego mięsa.
    Wprowadzając do lasu - miejsca pozbawionego cywilizacji, rządzącego się prawami dżungli - wprowadzając tam takiego drapieżnika, który został "udomowiony" ledwie kilkanaście tysiecy lat temu, nie można oczekiwać że będzie zachowywał się "normalnie".

    Tymczasem anonimowe komentarze, w zestawieniu z dokumentacją są bardzo... hipotetyczne.

    Kwestia wolności psa to inna sprawa. Ba. Kot smyczy - to dopiero upokorzenie. A jednak, okoliczności są jakie są. Jesteśmy odpowiedzialni wobec wszystkich na których wpływamy, nie tylko tych, na których nam zależy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj biedactwo. Po dobrym trafieniu ze sztucera w wykonaniu któregoś z was rozrywa się przyjemniej i wtedy nie jest to złe? Odpuśćie sobie brednie że niby kontrolujecie liczebność populacji. Hodujecie sobie ruchome cele w znacznej liczbie,żeby dla każdego starczyło. Zapraszam do lektury książki " Farba znaczy krew". Autor był niegdyś jednym z was. HIPOKRYCI Mojego postu przy innym wątku nie zamieściliście, bo was uraził co? Wątku gdzie któryś 'bohater' postanowił sterroryzować bronią faceta z 2 psami bo się wcześniej poczuł przez niego urażony. Nie macie jaj i charakteru. Co to za blog na którym ignoruje się wpisy nieprzychylne. Wzajemna adoracja mięczaków którzy grają twardzieli bo z bronią czują się bezpieczni. Na wojnie tacy jak wy łajzy strzelają bezbronym w głowy.Bo są tak samo jak wy słabi, a bardzo chcą się poczuć silni. dla was To jest możliwe tylko wtedy, gdy macie broń a przeciwnik jej nie ma. miejcie charakter i to opublikjcie

    OdpowiedzUsuń
  19. Akurat książka którą przytoczyłeś zawiera wiele błędów, nieścisłości i w ogóle sprawia wrażenie wyssanej z palca. A autor, który był typowym mięsiarzem (czyli polował na wszystko co się rusza) sam nazywa siebie myśliwym? Na to miano trzeba zasłużyć.
    Co do psa jako drapieżnika. Nie ośmieszajmy się. Pies współcześnie ma z wilkiem niewiele wspólnego. Spójrzmy chocby na budowę szczęki. On nie może efektywnie zabijac ofiary, bo po pierwsze nie pozwalają mu na to warunki fizyczne, po drugie nie ma w tym wprawy i treningu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dyskusja jałowa...w kategoriach przestrzegania prawa sprawa jest oczywista, ale w kategoriach moralnych dwuznaczna. Osaczony przez psy myśliwskie postrzałek cierpi podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Postrzałek osaczany jest przez psy po to by myśliwy jak najszybciej mógł skrócić jego cierpienia. Nie widzę tu żadnej moralnej dwuznaczności. Ale polowanie jest po za tematem problemu psów bez smyczy i tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, kurwa, nie jest. Polowanie to jest dopiero największe barbarzyństwo i bestialstwo. W starciu z psem zwierzę z lasu ma szansę - w starciu z człowiekiem uzbrojonym w broń palną zazwyczaj żadnej. Jak w ogóle do kurwy nędzy można bronić czy chociażby akceptować myśliwych jednocześnie potępiając takie zdarzenia jak tu opisane? Klasyczne rozdwojenie jaźni. Poza tym - zwierzę działa instynktownie, a myśliwy - choć też bestia - świadomie podejmuje decyzje. Już samo to wystarczy, by stwierdzić, że polowanie jest nieskończenie gorsze od wszystkiego, co mogą dokonać inne zwierzęta.

      Myśliwych należy eliminować ze środowiska. Fizycznie.

      Usuń
  22. Ludzie nie wiedzą, że modrzew zrzuca igły na zimę. Inni zastanawiają się nad cisem - może i on zrzuca igły. Ciężko wymagać od tych czasem różowych ignorantów, aby rozumieli 100x bardziej skomplikowane zależności i co tam jeszcze. Można uczyć w szkole i organizować pogadanki/wykłady.
    Ja znam właścicielkę psów rasowych (wielokrotnie na wystawach), która utrzymuje, że jej psy są tak ułożone, że nic w lesie złego nie zrobią! Skłonna jest twierdzić, że miłością do psa wyparła z jego serca okrutne instynkty - no litości!!

    OdpowiedzUsuń
  23. czytam o tych psach w lesie juz od godz i ma tego docsc.Kazdy tuttaj obwinie o wszytsko psy a tu taj włascielcieli trzeba czase z ja.. powiiesic.Niektorzy mysliwy i lesniczy sa naparwde fajni i widac ze znajac zycie nie kazdemy chca je uprzykrzyc ale.... ja mam pasje sportu psich zaprzegów.Gdzie mam trenowac jak nie wlesie ipołakach.Ni przeciez naautostrade znimi nei wylece.Kto ma pojecie wei jak sa przywiazane psy do san albo wozków.Ale co tam .Zdarzyła sie sytuacja ze lesniczy za wselka cena chciał na wlepic manadt ukarac ale jakos dziwnie wszytsko buylo ok.Samochod dobrze zaparkowany, psy na uwiezi, pojazd oswietlony, bez hałasu a tu lipa - no wsciekł sie gosciu jak nie miał sie czego doczepic .Wezwał straz leśna i zaczeło sie .. po krutkim tłumaczeniu na temat "starch z lat 90tych ustaw" usłyszałam krutko ..." nie trenujcie tuttaj bo wam na złośc nad gowami strzelac bedą .." To było dla mnie proste jak drut ze ci lesniczy to chyba kochaja ta przyrode bo taki zawód maja i wsio.... ( nie ujmująv wszytkim lesniczym , którzy doskonale współpracuja z ludzmi podobnymi do mnie - dziekujmy wam za to ....)

    OdpowiedzUsuń
  24. oj biedna sarenka :P takie jest zycie na wolnosci ... krotkie ... jezeli nie teraz to i tak pozniej skonczyłaby na stolach mysliwych na ich talerzach :)zdjecie jak zdjecie moglo powstac w roznych okolicznosciach i sprawca nie koniecznie musial byc pies :D a sarna nie uciekla widocznie slaba byla - prawo natury ot co.

    OdpowiedzUsuń
  25. a co to za mysliwy obronca dzikiej zwierzyny co pozwolil sarnie w meczarniach zdychac jeszcze 20 minut zamiast ja zastrzelic ? miesko jakies lepsze bedzie czy co ? :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Moment, chwila.... kto zrobił to zdjęcie? i dlaczego pozwolił tej sarnie konać jeszcze 20 minut???

    OdpowiedzUsuń
  27. ZARAZ ZARAZ TEN PIES MIAL 20 CM!!!!???
    JAMNIK MORDERCA! HEHE
    piotr

    OdpowiedzUsuń
  28. psy mordercy?? moj pies po zobaczeniu sarny, zaczal skakac na 4 lapkach jednoczesnie tak jak ona by zobaczyc w gestwinie gdzie uciekla po czym w taki sam sposob podbiegl do mnnie - widok ucieszonej mordy- po czym pobiegl za nia, 10-15 metrow ---NORMALNIE ZABOJCA
    PIOTR
    ACHA PIES BOKSER 35 KILO

    OdpowiedzUsuń
  29. sorki ale pojedyncze psy w/g mnie nie sa w stanie zagrozic sarnie, wilki maja z tym klopot a co dopiero psy, rozleniwione, obzarte, bez kondycji- ile naszych kanapowcow moglo by przebiec jak wilki 100 kilometrow na dobe.. , wyobrazmy sobie amstafa na polowaniu????? dziwny widok :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Zdjęcie sarny robił strażnik leśny. Wtedy nie nosili jeszcze broni którą można by dobić ranne zwierzę (broń krótka się nie nadaje). Psy nawet małe płoszą zwierzynę która wpada na ogrodzenia (można znaleźć odpowiednie posty na tym blogu), zaś na grubym śniegu (takim jak teraz) bez problemu doganiają sarny których cienkie nóżki zapadają się w GŁĘBOKIM śniegu. Naprawdę rzadko który pies, który spotka sarnę poruszającą się z trudem na na śniegu powstrzyma się przed INSTYNKTOWNĄ pogonią... Naprawdę nie wymyślamy tych historii. Też mamy psy...

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam nadzieję, że właścicielka zapłaciła odpowiednią sumkę za swoje nieodpowiedzialne zachowanie. Choć żadną sumę pieniędzy nie da się przedłożyć za życie zarówno człowieka jak i zwierzęcia.

    OdpowiedzUsuń
  32. pomyśl skoro pies jest w stanie "zjeść" buta to taki delikatny brzuch sarny nie stanowi żadnego problemu.

    OdpowiedzUsuń
  33. Tu nawet nie chodzi o to żeby wasz pupil dogonił i zagryzł tę sarnę. Przy takiej zimie jakiej doświadczyła zwierzyna w tym roku problemem jest już zwykłe niepokojenie widokiem i zapachem drapieżnika w ich ostoi. Zwierzyna przeganiana z miejsca na miejsce, po każdym spotkaniu z wyliniałym kanapowym Fafikiem czy innym wygłaskanym Azorkiem pada z wycieńczenia!
    Spora wina spoczywa właśnie po stronie miłośników przyrody domowej jawiących się jako znawców przyrody na podstawie nieudolnych obserwacji własnego pieska, który przecież według nich musi się wybiegać... a gdzie??? Oczywiście że w lesie, bo tu przecież według nich nikomu nie jest w stanie zaszkodzić chudzinka...

    OdpowiedzUsuń
  34. Dobrze jej tak, niech zdycha ścierwo!

    OdpowiedzUsuń
  35. Byłam ostatnio w podłódzkich Łagiewnikach - piękne lasy a tak zaśmiecone że głowa boli - czy straż leśna nie mogłaby spluwą mobilizować zdebilowaciałego społeczeństwa żeby po sobie sprzątało? a propos sarenki - nie sądze żeby to był mały piesek, może już biedna miała brzuch chlaśnięty a piesek ją dodatkowo pocharatał?

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie da się ukryć, że tekst jest naciągany wątpie, że sarna dałaby podejść psu do siebie. I czy 20 cm piesek nawet doskoczyłby do jej brzucha nie poniżajcie sarny ludzie. To pewnie był jakiś obłąkany bulterier albo dog a ta dziewczyna nie umiała utrzymać go na smyczy. (ludzie kochani załużcie psu kaganiec!!!)

    OdpowiedzUsuń
  37. A teraz czytam inne komentarze. Czy tekt jest naciągany autor mówi nie. No fakt może nie jest ale czy dziewczyna nie byłaby łaskawa założyć swojemu maleńkiemu pieskowi kagańca? Jeszcze komuś nogę odgryzie -.-

    OdpowiedzUsuń
  38. urwałabym temu psu łeb i jego "pańci" też

    OdpowiedzUsuń
  39. Gorszej bzdury nie slyszalem,20-centymetrowy piesek chocby sie zesral,to sarny w lesie i tak nie dogoni,chyba ze byla ranna,chora itp. Kiedy sarenki mialy naturalnych wrogow,nastepowala selekcja nturalna,ginely osobniki najslabsze,niezdolne do ucieczki,natomiast mysliwi zabijaja bez zadnej zgodnosci z ta zasada,bo kula dogoni kazde zwierze.No i chcialbym jeszcze spytac,co za imbecyl stal nad sarna i patrzyl,jak sie meczy przez 20 minut...

    OdpowiedzUsuń
  40. wiele razy widziałem,jak psy różnych rozmiarów biegały za sarnami i widziałem,że nie mają nawet cienia szans,żeby się zbliżyć

    OdpowiedzUsuń
  41. A jednak... Sarna nie jest specjalnie dużym zwierzakiem. Patykowate nogi, zakończone racicami, głęboki, zmrożony na wierzchu śnieg - i sarna ledwo się po nim porusza... A pod psem taki śnieg się nie załamuje, biega bez problemu. Pisałem o tym wielokrotnie. Naprawdę nie wymyślamy tych historii. Nie bawi nas to.
    > No i chcialbym jeszcze spytac,co za imbecyl stal nad sarna i patrzyl,jak sie meczy przez 20 minut...
    A co miał zrobić ? Nie nosimy przy sobie non stop broni która nadaje się do dostrzelenia takiej zwierzyny, zastrzyków usypiających tym bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "A co miał zrobić ? Nie nosimy przy sobie non stop broni która nadaje się do dostrzelenia takiej zwierzyny, zastrzyków usypiających tym bardziej"
      To jest wielki błąd. Leśnik powinien mieć broń i to o sporym zasięgu. Czasami właśnie po to,aby dobić cierpiące zwierzę a jeszcze częściej,żeby przestrzelić opony idiotom, którzy jeżdżą po lesie na motorach i quadach.

      Usuń
  42. o co chodzi z tym stresowaniem saren??? jakos przez seki lat sarny byly regularnie stresowane przez drapiezniki i mialy sie dobrze,wiec nie bardzo rozumiem,dlaczego (rzekomo) taki zgubny wplyw ma na nie szczekanie psa?

    OdpowiedzUsuń
  43. No ja mysle,ze jest duzo sposobow na dobicie sarenki,tym bardziej,ze ma polowe flakow na wierzchu.Ja bym jej na pewno tak nie zostawil

    OdpowiedzUsuń
  44. Proszę wybaczyć - nie wie Pan o czym Pan mówi.

    OdpowiedzUsuń
  45. Stresowanie saren:
    - po pierwsze: miały gdzie uciekać, nasze kompleksy leśne są zewsząd otoczone płotami drogami itp.
    - po drugie: watahy wilków nie były jednak chyba tak liczne i tak rozproszone po całym kompleksie lesnym jak teraz psy...

    OdpowiedzUsuń
  46. Ciezki temat-szkoda zagryzionych sarenek,szkoda zastrzelonych zupelnie niepotrzebnie psow.

    OdpowiedzUsuń
  47. Żaden leśnik na terenie Nadleśnictwa Gdańsk do psów nie strzela. Strona jest ma zachęcać do trzymania psów w lesie na smyczy. Właścicieli psów bez smyczy będziemy pouczać i karać mandatami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może warto pozwolić na większą populację dzików? ludzie będą omijać lasy przed obawą przed nimi...

      Usuń
  48. dobra... ale właścicielka to kompletny "DEBIL". kurna żeby pies się z sarną bawił?? no ludzie... myślcie czasem zanim zrobicie komuś krzywdę przez swoją głupotę. bo to przerażający widok. nie myślmy za psa tylko tylko myślmy co może się stać.. niech się właścicielka z psem pobawi moze jej bebechy wypruje też.. bo mnei chuj strzela jak widzę jak ludzie maja zwierzeta a nie wiedza co z nimi zrobic.

    OdpowiedzUsuń
  49. szkoda sarny ale patrząc z drugiej strony przez nie giną ludzie bo wyskakuja jak głupie !! sam juz 2 razy zabiłem autem sarne o mały włos nie majac kolizji z drzewem np ;] więc moje zdanie jest takie ze płakać nie bede jak mój pies zagryzie taka sarne ;] moze jestem drastyczny ale życi emnie naucyzlo ze one tez nie sa święte tyle...!!sarny powinny byc w ogrodzonym lesie i tam moga robić co chca !!!!:/

    OdpowiedzUsuń
  50. Widzę, że nie masz ZIELONEGO pojęcia o sprawie i wypowiadasz się tylko po to, żeby cokolwiek napisać. A jeżeli napisałeś to na poważnie to znaczy, że masz naprawdę niewiele w głowie. Albo i nic.

    Pozdrawiam!

    Marcin K.

    OdpowiedzUsuń
  51. Niektóre komentarze mnie rozbrajają np. "...zwłaszcza na wsi..." a co to na wsi wszyscy są niedouczeni? Nie zgadzam się z taką tezą! Uważam że jeśli ma się dobrze ułożonego psa to niepotrzebna jest smycz wystarczą słowa i "trzymanie" psa blisko siebie! Oczywiście smycz należy mieć przy sobie ale czy koniecznie musi być założona? Widziałem jak zabija się kozły z których później pozyskuje się rogi też nie jest to zbyt humanitarne! Wiele myśliwych traktuje odławianie słabszych osobników jesienią jak sport i nie obchodzi ich stan zdrowia zwierzaka!

    OdpowiedzUsuń
  52. Przepraszam, a co ten krzyk?
    Że piesek sarenkę wykończył?
    I co z tego? A jak by to był Lis, lub Ryś albo Wilk, to by było "koło życia"?
    Pies jest drapieżnikiem. Polowanie ma we krwi tak głęboko, że nie można go tego oduczyć. Pies codziennie poluje i nie robi to nikomu różnicy.
    Robienie słodkich oczu do kawałka kanapki trzymanego w ręku, czy "proszenie" na tylnych łapkach jest dla psa takim samym polowaniem jak rzucenie się do gardła innemu zwierzęciu.
    Bo sarenka "słodziutka"? A co to ma do rzeczy?
    Przeznaczeniem sarny jest zostać zeżartą. Koniec tematu.
    Naprawdę myślicie, że Sarenka sobie "do starości" po lesie biega i we śnie umiera? 3-4 lata i po ptakach. Pojedyncze egzemplarze żyją dłużej. 99% kończy w ten właśnie sposób.
    Myśliwi traktują leśne zwierzęta, jako swój zasób surowcowy. Dowiezie taki dwa razy w zimie kopę siana do paśnika, najlepiej ustawionego tak, żeby go z ambony było widać. A nuż się zwierzynka przyzwyczai i w sezonie łownym też podejdzie?
    I uważa, że to mu daje prawo do mordowania zwierząt i mienienia się "Strażnikiem Lasu".
    Każdą konkurencję by od razu wystrzelał i tylko paragraf 148 KK, go powstrzymuje, żeby nie strzelać do ludzi, którzy do lasu wchodzą. Zresztą z tym to różnie bywa. Niektórzy walą do wszystkiego co się rusza, a potem patrzą do czego strzelali.
    Myśliwy się na taki widok oburza z jednego powodu - To nie on załatwił sarenkę.
    Przecież jak taki nie trafi w serce czy głowę, to zwierzę zdycha godzinami. I to ich nie rusza. Nieraz sobie następnego dnia idą dopiero szukać zwłok.
    Jak znajdą żywą - dobijają nożem i też patroszą.
    Po prostu to ma być straszne, żeby ludzie nie pozbawiali myśliwych źródła rozrywki.
    Bo pies polować będzie zawsze. Inna sprawa, że z reguły mało skutecznie, bo polowania na żywe zwierzęta trzeba się nauczyć. Co najwyżej pogoni piesek sobie dla zdrowia.
    A jak upoluje to co? Że zezwolenia nie dostał?
    Rysiom też się nie wydaje. Więcej sarenek rozpidrzy się na kawałki od pędzących BeeMek i Merców na Drogach (za co oczywiście obwód łowiecki nie odpowiada, jak sarenka lasek opuści), niż ich te psy napoczną.
    Rzygać mi się chce jak widzę wypowiedzi delikatnisiów, którym się wydaje, że świat to wielki cukierek. Bezstresowe wychowywanie dzieci. KJM.

    Świat drogie dzieci to jedno wielkie zabijanie i mordowanie się na wzajem. Nawet trawka pod waszymi stópkami morduje bezlitośnie konkurencje i sama jest mordowana.
    Nawet tak sikorka co słonikę wcina, to robi to dlatego, że nie ma co mordować. Bo tak naprawdę woli żywe robale wtranżalać.

    Są tylko trzy grupy - Ci co zjadają, ci co są zjadani i ci co zżerają resztki po zjedzonych.

    A następnemu myśliwemu co się na pieska obrazi - przypomnij sobie jak żeś sam sarenkę patroszył nożem, po polowaniu.
    I przypomnij dzieciom tutaj, że takie patroszonko się robi natychmiast po jak to mówicie - "pozyskaniu zwierzyny", co jest eufemizmem na zwykłe zabijanie z dystansu kilkuset metrów, żeby sarenka czasem nie zauważyła jak się do strzału składacie. A robi się to po to, żeby mięsko się nie spsuło.

    A wiem, że niektórzy z was nie przejmowali się takim czymś, że sarenka jeszcze żyła. Przecież i tak wykitowała "w trakcie".

    Miłego polowania i co by wam pieski gospodarcze wszystkie sarny z obwodu wypłoszyły.

    OdpowiedzUsuń
  53. Powtórzę: autorzy bloga nie są myśliwymi. Wilk poluje by żyć, pies dla zabawy. To spora różnica.

    OdpowiedzUsuń
  54. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  55. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  56. Cytuję:
    Żaden leśnik na terenie Nadleśnictwa Gdańsk do psów nie strzela. Strona jest ma zachęcać do trzymania psów w lesie na smyczy. Właścicieli psów bez smyczy będziemy pouczać i karać mandatami.
    Chwała wam za to, ale przydałaby się jeszcze taka deklaracja ze strony myśliwych.
    Prawo faworyzuje myśliwych i pozwala podczas polowania przebywać psom bez smyczy, ale ja nie chce zostać myśliwym po to żeby mój pies mógł się legalnie wybiegać, więc ryzykuję mandat, w najgorszym przypadku odstrzelenie pupila, chociaż jest ułożony, a ja w czasie spacerów staram się przewidywać i zapobiegać jego nieprzewidzianym zachowaniom. Staram się i od 1,5 roku mi się to udaję, chociaż, jak ktoś wzmiankował na tym blogu, "żaden pies nie jest stuprocentowo pewny" (od siebie dodam, że żaden człowiek też). Nie będę jednak skazywał swojego walijczyka na żywot kanapowca - za bardzo go lubię.
    Prawdziwym problemem są łańcuchowe, wiejskie burki wypuszczane na noc, grupujące się w watachy, polujące i rekompensujące swój całodzienny brak aktywności, wracające rankiem do budy jak gdyby nigdy nic.
    Dyskutowane wydarzenie uważam za bardzo przykry, marginalny - nie do końca oczywisty (jeśli chodzi o przebieg zdarzenia) wypadek i wielką nauczkę dla właścicielki psa. Sarna spłoszona mogła nadziać się na jakiś badyl, ale ten kto widział jak wygląda pinczer miniaturowy wie że ten kuzyn ratlerka nie rozszarpałby sarnie zadu w sposób pokazany na zdjęciach(jakoś nie mogę się już do zdjęcia tego zadu dokopać...) mimo że jest to piesek dziarski i kłótliwy, chyba że robiłby to przez godzinę... ale przy tym scenariuszu mielibyśmy do czynienia z właścicielem psychopatą który przez dłuższy czas nie reaguje na sadyzm swojej 20 centymetrowej piranii. Chociaż bardziej prawdopodobną wydaje mi się wersja o manipulacji faktami i zdjęciami, tzn cel uświęca środki.

    OdpowiedzUsuń
  57. ATAWIZM - u kazdego zwierzecia wystepuje atawizm czyli powtórne wystąpienie cechy fizycznej bądź zachowania charakterystycznych dla odległych przodków osobnika, u którego wystąpił atawizm. W dużej mierze dotyczy także zachowań i emocji wynikających z pierwotnych instynktów przodków/osobników tej samej rasy we wczesnym okresie rozwoju rasy/gatunku np. okresie prehistorycznym. Podłoże "atawizmu" uzależnione jest od predyspozycji psycho-fizycznych osobników współczesnych a wynikających ze stopnia ich 'zezwierzęcenia' lub podatności na zachowania powszechnie uznawane za pierwotne lub prymitywne.

    WIęc nie ma sie co dziwic ze mały piesek moze zagryzc sarne czy inne dzikozyjace zwierzę, WYOBRAŹNI DLA WSZYSTKICH

    OdpowiedzUsuń
  58. Mój kot potrafi zabic żubra w 21.5 sek.

    OdpowiedzUsuń
  59. Pies mógł zrobić krzywdę tej sarnie a raczej sarence, jak widać nie jest ona dorosła- to pierwszy fakt. Możliwe, że była chora, w co raczej nie wierzę. Pies mojej koleżanki przewrócił dorosłą sarnę, a także jest nieduży (ok.30 cm ). Niektóre psy maja doprawdy ostre zęby, a małe pieski są raczej agresywniejsze niż te duże. Przykro patrzeć na sarenkę, strasznie długo się męczyła..moja rada: trzeba być po prostu odpowiedzialnym. Jeśli nie mamy do końca pewności na reakcję naszego psa z obcym zwierzęciem nie zawierzajmy mu. Jestem za tym by dawać psom swobodę i ruch, ale z rozsądkiem. Osobiście chodzę do lasu z moim psem, jest spuszczony..ale nie pozwalam mu na `zniknięcie` jest on posłuszny. Do dziewczyny nie ma co mieć pretensje, każdemu mogło się to zdarzyć. Oto dobry przykład na przestrogę. Pozdrawiam Klu.

    OdpowiedzUsuń
  60. Problem rozwiązałby się nieco , gdyby właściciele psów mieli do dyspozycji miejsca, w których psiaki mogą się swobodnie wybiega. Pies też ma swoje prawa i potrzeby, walczymy ze zniesieniem łańcuchów przy budach, a jaki ruch może mieć pies, który będzie wiecznie doczepiony smyczą do swojego Pana. Nie każdy właściciel psów jest lekkoatletą, sportowcem i innym wyczynowcem. Niektórzy mogą tylko chodzić a pies musi się wybiegać, pohasać. Jeśli dbamy o interesy saren, dlaczego nie dbamy tak samo o inne zwierzęta?

    OdpowiedzUsuń
  61. >Jeśli dbamy o interesy saren, dlaczego nie dbamy tak samo o inne zwierzęta?

    Zwierzęta są w pewnym sensie własnością państwa - i ono dba o nie zabraniając ich płoszenia przez biegające luzem po lesie psy.
    Psy zaś są własnością konkretnych osób - to one muszą dbać o swych pupili. Mój pies biega po ogrodzonym podwórzu. Gdy mieszkałem w bloku nie miałem psa...
    Niektóre miasta pomagają swym mieszkańcom w dbaniu o ich pupili - tworzą w parkach specjalne strefy, gdzie psa można spuścić ze smyczy...

    OdpowiedzUsuń
  62. Czy mysliwy myśli? jeżeli jest tak okrutny !

    Pewien myśliwy Mrgari rzekł: "Drogi mędrcze, pozwól mi, proszę, dalej polować. Jeżeli przyszedłeś tu prosić o skórę jelenia, mogę ci ją podarować".
    Narada odparł: "Nie chcę od ciebie niczego. To wi...elki grzech.
    Mrgari powiedział: "Nauczyłem się tego od mego ojca. Nie wiedziałem, że to grzech".
    Narada potwierdził: "Tak, to bardzo grzeszny uczynek i będziesz musiał za to cierpieć".
    Myśliwy zamyślił się i po chwili zapytał: "Co powinienem zrobić?"
    "Porzuć to zajęcie" – poradził mędrzec. Mrgari zaprotestował: "A co będę wtedy jeść?" "Zapewnię ci pożywienie" – odparł Narada.

    Zdarza się wyjątkowo, że mysliwy mysli i powie.i
    "Dobrze, skoro tak, zrezygnuję z polowań" – zgodził się myśliwy.

    Narada Muni poprosił wtedy Mrgariego, by usiadł nad Gangesem i intonował obok świętego drzewka tulasi. Ujrzawszy Mrgariego spokojnie intonującego, wieśniacy dziwili się: "Przestał polować i zaczęli go regularnie odwiedzać. Ktoś przyniósł ryż, ktoś fasolę, a ktoś owoce, i w ten sposób napływało do niego jedzenie.

    Dało to Mrgariemu do myślenia: "Dlaczego Narada Muni przysyła mi tyle pożywienia? Jest nas tylko dwoje, moja żona i ja". Zaczął więc je rozdawać. Eozdając jedzenie stał się doskonałym wielbicielem Pana.

    Po pewnym czasie Narada przywołał mędrca Parvatę i rzekł: "Mam wspaniałego ucznia, który wcześniej był myśliwym. Chodźmy do niego i zobaczmy, cóż teraz porabia". Parvata zgodził się i we dwóch poszli odwiedzić Mrgariego. Kiedy zbliżyli się do jego domu, zauważyli, że Mrgari podskakuje na drodze. Na widok Narady chciał złożyć pokłon, ale zanim to uczynił, skrawkiem ubrania delikatnie odgarnął pełzające mrówki. Podskakiwał tak, by żadnej z nich nie rozdeptać. Ten sam człowiek, który nie tak dawno temu dręczył zwierzęta, teraz nie zabiłby nawet mrówki. Taka jest natura wielbiciela życia, a nie śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  63. Rana jest głęboka i gładka, nie wygląda na rezultat pogryzienia. Taki mały pies, żeby to zrobić, musiałby chyba przez kilkanaście minut wiercić w jej boku... Ale nie znam się na tym tak dobrze, więc mogę się pomylić.
    Natomiast nie podoba mi się myśl, że ktoś mógłby strzelać do mojego psa tylko dlatego, że odbiegł trochę dalej, czy nawet za krzaki, a mnie nie widać i już nie mam psa. To jest owczarek szkocki, pies pasterski. Ludzie, którzy twierdzą, że nie da się wytrzebić z psa instynktów drapieżnika, nie widzieli tych psów przy pracy.
    Wielokrotnie byłam ze swoim psem w lasach i na polach, płoszył często sarny, czasami gonił kawałek albo zabiegał im drogę, ale zawsze w odległości, pojedynczymi sztukami nie interesował się w ogóle, patrzył tylko na stadka, bardziej jako na obiekt pracy niż kolację. Powtarzam- nie chciałabym stracić psa tylko dlatego, że inni ludzie nie potrafią upilnować swoich. Pięćdziesiąt psów, które zagryzło sarny, na miesiąc to jest dużo, ale pomyślcie, jaki to jest odsetek psów, które biegają po lesie w danym miesiącu?

    OdpowiedzUsuń
  64. Jeśli Twój owczarek biegał i płoszył sarny to robił to czego właśnie psom w lesie nie wolno robić. Dlatego właśnie w ustawie o lasach znalazł się zakaz puszczania psów luzem. By uświadomić właścicielom psów jakie ma skutki puszczanie ich pupili w lesie zrobiliśmy ten blog. Wcale nie musi to być zagryzienie sarny. Proszę sobie obejrzeć zdjęcia saren które uciekając w panice nadziały się na ogrodzenie i próbowały się uwolnić...

    OdpowiedzUsuń
  65. Zwolennicy puszczania psów w lesie mogą im zakładać kagańce, ale tego nie robią aby nie skrzywić pieskowi psychiki, jeżeli chcecie wolnej amerykanki to proszę Wy puszczacie psy luzem bez kagańców, psy zagryzają zwierzynę, myśliwi strzelają do psów i w ten sposób ustala się równowaga w środowisku.
    Każdy uczestnik tej zabawy powinien być świadomy jej skutków i ceny jaką można zapłacić i nie wnosić pretensji do drugiej strony.

    OdpowiedzUsuń
  66. Proponuję Panu Witkowi założyć analogiczny blog o mysliwych , wzbudzają oni dokładnie tyle samo negatywnych emocji co puszczone luzem psy.
    Ponadto mysliwi rowniez dysponują psami które biegają luzem ,doganiają sarny i gryzą je (ale wtedy sie im gratuluje , i nikt kary nie wlepia)
    Polscy mysliwy to grube ,zachlane dziady ,które polują na co popadnie, czasami postrzelą siebie nawzajem :) ale co sie dziwic , w koncu po wódeczce wszystko sie moze zdarzyć... Uważam że nasze koła łowieckie , i ch imprezy podczas polowań to jedna wielka masakra i nie ma to wiele wspolnego z regulacją liczebnośći , tylko raczej z wysmienitą zabawą sowicie zakrapianą alk.....

    OdpowiedzUsuń
  67. Psu można dać możliwość pobiegania Tylko należy mu założyć kaganiec i wtedy można go puścić ze smyczy. Gdy się wybiega można mu zdjąć kaganiec ale trzymając go na smyczy. Wtedy może sobie poszczekać. Wystarczy pomyśleć Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  68. to jakaś bzdura z tym 20cm psem, szkoda komentować. Napiszcie lepiej o psach "myśliwych"
    czy one doganiają zwierzynę i mówią
    - uprzejmie proszę tu zaczekać, za chwilę mój spasły nachlany Pan będzie miał przyjemność palnąć w Twój łeb szanowna sarenko
    - oczywiście, rozumiem tylko czy on tu trafi ?
    z pewnością ma podwójne widzenie, miękkie nogi a i z kondycją pewnie nie najlepiej...
    pozdrawiam myśliwych, bardzo was lubię

    OdpowiedzUsuń
  69. MI TO WYGLĄDA NA PERFEKCYJNE CIĘCIE 20LATKI 20CM NOŻEM PO ATAKU 20 PSÓW

    OdpowiedzUsuń
  70. Niby jakim cudem sarna pozwoliła do siebie podejść kobiecie z psem? Jeśli to prawda, to znaczy, że była chora i niezdolna do samodzielnego funkcjonowania. I jeśli nie załatwiłby jej ten pies, to zrobiłby to pierwszy lepszy drapieżnik. To się nazywa selekcja naturalna.

    ...Z tym, że dziki drapieżnik by ją zjadł. Jestem bardzo ciekawa, co ci ludzie zrobili z mięsem. Pochowali???

    OdpowiedzUsuń
  71. Dlaczego nikt nie pomyślał, że mogły zrobić to wszystko wilki?

    OdpowiedzUsuń
  72. przecież takie dzikie psy są dosyc duze i dadzą rade ja zabic wystarczy ze jakies 3 psy zrobią zasadzke na sarne i juz po niej u mnie w okolicy na polu pełno kosci i duzo psów łazi wszędzie :/

    OdpowiedzUsuń
  73. Z tego co widzę, niektórzy piszący to pieprzeni miastowi cwaniacy, którzy nie wiedzą jakiej wielkości jest sarna.

    Do takiej sarenki mały piesek w gęstwinie mógłby się bez problemu podkraść, skoczyć, zahaczyć zębami o brzuch i nieszczęście gotowe. "Pies", nawet taki 20-centymetrowy hujaja, york czy inne zwierzę które jest niegodne nawet miana psa, ma instynkt łowczy. A sarenka ma skórkę tak delikatną, że jak tępym oszczepem rzucisz to na wylot może przebić.

    Poza tym paniusia powinna swojemu przerośniętemu szczurowi zakładać kaganiec, a skoro to piesek kanapowy, nie służący do polowań - spiłować zęby.

    OdpowiedzUsuń
  74. Ciekawe Witku dlaczego usuwasz komentarze?
    Prawda w oczy kole!

    OdpowiedzUsuń
  75. Niczego nie usuwamy. Nie wiem skąd takie insynuacje.

    OdpowiedzUsuń
  76. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  77. 2 wulgaryzmy w jednym krótkim wpisie - usuwam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak się zastanawiam nad tym, że wielokrotnie jest tu napisane że "sarny mają cienką skórę" ale skoro wyszły jej wnętrzności to została również przerwana ciągłość struktury mięśni...

      Usuń
  78. Ta dziewczyna nie powinna zabierac pas do lasu- to przede wszystkim.... Sarna zle skonczyla i to przez taka glupote.... Moim zdanie, za to co zrobil pies jego wlascicielka powinna dostac kare grzywna od glownego zwiazku lesniczych,a nawet od obrony praw zwierzat..... jednak mysle,ze na kare juz za pozno.... I szczerze sadze,ze 20 cm piesek nie moglby tak uszkodzic ciala sarny, nawet jezeli ma bardzo cieka skore.... To musialbyc jakis wiekszy pies !!! :(

    OdpowiedzUsuń
  79. Tekst jest strasznie naciągany , ponieważ mały , 20-cm. piesek nie zrobiłby takiej wielkiej japy w ciele sarny. Ta dziura ma około 10 - 15 cm. głębokości , czyli prawie tyle , ile wysokości ma ten psiak . Sądzę , że ktoś CZŁOWIEK , kłusownik czy ktoś taki napadł tą sarenkę , lub mógłby to byś ewentualnie DZIKI PIES , albo LIS lub ewentualnie RYŚ występujący w takich rejonach ale na 100 % nie był to 20 - centymetrowy psiak . Na pewno właścicielka zobaczyła jak piesek bawi się z inną sarną z tego stada , które krążyło wokół ofiary , a gdy zobaczyło psa to po prostu zwiało. Poza tym to sarna ma na wierzchu bebechy , co oznacza , że taki mały piesek nie mógłby tego zrobić , bo musiałby ' wejść ' w tą sarnę , żeby je wyciągnąć .
    CZY TO SĄ WYSTARCZAJĄCE ARGUMENTY , ŻE TO NIE WINA PSA ?!

    OdpowiedzUsuń
  80. Zgadzam si w pełni z tym że pies bez smyczy w lesie może robić różne głupstwa bo jest pod escytowany mnogościom ciekawych zapachów
    Ale jeśli chodzi o tego małego psa to mam wątpliwości.Widziałem filmy o lwach chodowanych przez ludzi od małości i jak chciano je przywrócić naturze do był duży kłopot z nauczeniem ich zabijania

    OdpowiedzUsuń
  81. Biedactwo tak w mękach konało, pies nie jest winien !! to tylko pies i jego instynkt, Ta 20 latka to chyba jakaś nie całkiem zdrowa na umyśle MYŚLAŁA ŻE PIESEK CHCE SIĘ POBAWIĆ Z SARENKĄ !!!!!! Co za debilizm. Chociaż z drugiej strony biedna sarna też nie była chyba całkiem w pełni sił skoro pozwoliła dojść do siebie psu.

    OdpowiedzUsuń
  82. Sami znawcy (w większości) widzę się wypowiadają...

    Pojedynczy pies spokojnie dogoni i załatwi sarnę, zwłaszcza w późnej zimie, wczesnej wiośnie jak zwierzaki są osłabione. Sam widziałem takie akcje.

    Znam psa, który na jednej sarnie "siedział" dobrych kilka minut zanim z właścicielem go odciągnęliśmy. Sarna była zaplątana w płot. Wyplataliśmy i sobie uciekła, wyglądało, że nawet nie kulała. Sierści jej nawyrywał na szyi, że miała łysy placek, ale generalnie to nawet krwi tam prawie nie było.

    Innym razem ten sam pies załatwił kozła po jednorazowym kontakcie z nim. Po tym jak się zerwał ze smyczy. Właściciel odciągnął go po paru sekundach dosłownie, ale koziołek już nie wstał.

    Także różnie to bywa, a pies jest NA PEWNO spokojnie zdolny zabić sarnę, jak również dogonić zwłaszcza osłabioną młodą sztukę. Już nie mówiąc o jakichś mniejszych zwierzętach. Kochany jamniczek puszczony luzem może załatwić cały miot (wszystkie młode) u zajęcy.

    I żadne zaklinanie rzeczywistości przez miłośników czworonogów, co to je sobie lubią luzem puścić w plenerze tego nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  83. Do niedowiarków
    Połowa psów myśliwskich jest wielkości około 30 cm ( np. jagdteriery) a są to najbardziej cięte psy, dwa takie malusie milusie pieski są w stanie zabić dzika nie wspominając o sarnie.
    Ludzie......las widzicie w ekranie monitora i nie macie pojęcia o czym piszecie.
    Mało tego to dopowiem, że te małe pieseczki są o wiele gorsze od tych dużych, są po prostu zwinniejsze.
    Tekst uważam za jak najbardziej prawdziwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Las znam nie tylko z monitora. Psy o których piszesz także. Rasy o których wspomniałeś są skuteczne w polowaniu WYŁĄCZNIE jako grupa (kilka - kilkanaście szt.) - i tak też się ich w polowaniach - za przeproszeniem - "używa" - nigdy pojedynczo. Sforą dopadają postrzałka, osaczają i w teorii przytrzymują w ten sposób ofiarę do czasu przybycia myśliwego na miejscu - w praktyce dopiero wtedy zaczyna się zabawa... :/ Pół biedy jak pan myśliwy z brzuszkiem i kilkoma procentami we krwi, jakimś cudem w miarę szybko przyturla się na miejsce i ulży zwierzakowi w cierpieniu. Swoją drogą - psy myśliwych w lesie już leśnikom nie nie przeszkadzają? One zwierzyny nie stresują? Nie ranią? Kazde zranione, poszarpane przez nie zwierzę jest ZAWSZE w 100% odłąwiane (szybko i humanitarnie)?(oczywiście nie generalizuję i rozumiem, ze są i wśród leśników wyjątki).
      Wracając do sedna - pojedynczy wspomniany jagd czy 30cm/6kg russell terrier może co najwyżej stracić zęby (resztą nie jeden mi znany stracił - i to nie tylko zęby) w zetknięciu z racicą - próbując złapać jakkolwiek zwierzę choćby wielkości sarny - o ile uda mu się w ogóle takowe dogonić. Owszem chorą, leżącą, czy słaniającą się na nogach sarnę (czy inne zwierzę) może trochę poszarpać - ale nie ma fizycznej możliwości, żeby tak niewielki pies był w stanie dogonić zdrową sarnę - chyba, że zapląta się w ogrodzenie - no cóż - zaplątane w taki drut zwierze - tak czy siak najpewniej czeka śmierć... Jeśli zaś spowolni ją głęboki śnieg - to co ma powiedzieć tak mały pies (też nie ma rakiet śnieżnych na cienkich nogach)?
      Więc bez przesady...

      Usuń
  84. jestem miłośnikiem psów jak i zwierzyny leśnej. Pies, oprócz tego, że może zabić to jeszcze płoszy zwierzynę wychowującą młode. To równa się ze śmiercią młodych np. sarenek. Pies nie ma prawa wstępu do lasu, to nie jest jego miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  85. nie ma mozliwosci fizycznie zeby kiel psa wbil sie tak gleboko zeby zachaczyc i przebic otrzewna-skore tak ale nie otrzewna.

    OdpowiedzUsuń
  86. Nie wiem co kły tego psa przebiły, ale skutek był jak na zdjęciu. Nikt tego nie wymyślił.

    OdpowiedzUsuń
  87. Boże! Jaka biedna ta sarna patrzyła na woje wnętrzności ... i wiedziała że umrze , że nic już nie jest w stanie jej pomóc...po prostu straszne i okrutne!

    OdpowiedzUsuń
  88. to są rany cięte ... nie pogryzienie przez psa . technik weterynarii .

    OdpowiedzUsuń
  89. Ten post pokazuje,że jeśli naprawdę osoba go pisząca jest technikiem weterynarii to musi się jeszcze dużo nauczyć. Szarpnięta skóra sarny rozrywa się prawie jak papier. Byłem przy tym przypadku i była tam również właścicielka psa, który spowodował te obrażenia u sarny.Szczególnie ona była wstrząśnięta ,że jej mały pies spowodował takie cierpienie lubianego przez wszystkich zwierzęcia.

    OdpowiedzUsuń
  90. Często chodzę po lesie właśnie z psem. Mój psiak biega na 15metrowej lince, czasem tylko na polanie przed lasem go puszczam, gdy jest w towarzystwie drugiego pieska-kolegi i wiem, że będą się razem bawić. To bokser więc nie jest to rasa myśliwska. Jestem jednak przerażona tym, co dzieje się w lesie. 90% psów jest strasznie agresywnych, SZECZEGÓLNIE TYCH MAŁYCH!!! Są naprawdę paskudne, te wszystkie rozwrzesczane jamniki, sznaucery, i inne. Ich właściciciele uważają, że moga one biegać bezkarnie, bo są małe. Co za tupet! Nawet mój młody jeszcze bokserek jest ciągle napadany. Spacer w lesie przypomina pole bitwy, gdzie trzeba mieć oczy wokół głowy! Zgłaszałam to dziesiątki razy na policji na Kaprów. Nikt nie reaguje....

    OdpowiedzUsuń
  91. Psy atakujące sarny to bardzo duży problem. Na chwilę obecną myśliwi mają zakaz odstrzału bezpańskich psów. Efekt tego jest taki, że psy łączą się w stada i polują na zwierzynę - ale to pół biedy - tragedia polega na tym, że po pewnym czasie zabiją dla przyjemności zabijania. Nie daj Bóg, żeby dziecko spotkało na swoje drodze taką watahę dzikich psów - nieszczęście gotowe. Koła łowieckie widzą problem, ale nic nie mogą zrobić. Tak naprawdę taka sytuacja jest przez bezmyślność ludzi, którzy nie kontrolują rozmnażania się psów lub kupują jako zabawkę a potem wyrzucają. Z tego, co mówił mi jeden myśliwy dużym problem są również dzikie koty, które zajęły miejsce rysi - trudno mi się do tego odnieść, ale też czynią spustoszenie wśród dzikiej zwierzyny... przykre jest to wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  92. nad czym tu rozpaczac??? sama natura. jakby nie bylo przy tym wlasciciela psa, nie byloby fotki tego konajacego zwierzaka i nie byloby ludzkich rozczulen... jak lew/tygrys/drapieznik zjada antylope tez jest tyle empatii ???

    OdpowiedzUsuń
  93. Czy sami przypadkiem nie załatwiacie tych zwierząt, żeby znaleźć usprawiedliwienie dla strzelania po pijaku do wszystkiego co się rusza? Zawsze po wódzie łatwiej trafić do domowego psa niż do uciekającego zająca, a frajda ta sama.

    OdpowiedzUsuń
  94. To co widać na zdjęciu nie może być dziełem 20cm pieska - to po prostu technicznie niewykonalne. Nie uwierzy w tą historię nikt, kto jest w stanie wyobrazić sobie ile to jest w istocie 20cm (najlepiej sięgnąć po linijkę i sobie unaocznić). 20cm to jest jakieś 4kg psa! Nawet przy delikatnej skórze sarny... Ta teoria nie godna jest nawet potwierdzania przez "Pogromców mitów". Trzeba mieć nader rozwiniętą wyobraźnię (oraz zaawansowaną dogofobię połączoną z histerią na temat krwiożerczych canis familiaris), żeby uwierzyć, że pies wielkości świnki morskiej mógł spowodować tak poważne obrażenia u bądź co bądź wysokiego zwierzaka jakim jest sarna. Ta musiała być już wcześniej ranna - mogła rozciąć sobie podbrzusze o cokolwiek - choćby drut z ogrodzenia jakich w lasach pełno. Później zrywając się przed człowiekiem/psem (czymkolwiek - np. spadającym liściem - bo sarna to wielce płochliwe zwierze)spowodowała całkowite rozejście się, pęknięcie naruszonej, delikatnej skóry. Maleńki pies mógł co najwyżej do takiej rannej i słabej podbiec (stąd "zabawa" jaką widziała dziewczyna) i ew. obszczekać (może nawet złapać za pęcinę - tam na pewno by dosięgnął...).

    OdpowiedzUsuń
  95. Pisaliśmy już o tym wielokrotnie. Nie jesteśmy myśliwymi, sami mamy psy, naprawdę nie mamy potrzeby ani ochoty ubarwiać rzeczywistości. Sarna ważyć może raptem ok. 14 kg. Cienkie nóżki zapadają się w śniegu i utrudniają poruszanie się w takich warunkach. W efekcie jej wysokość mocno "skraca się",zwłaszcza w stosunku do psa, który bez problemu porusza się po powierzchni lekko zmrożonego śniegu. Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  96. Rozumiem, że myśliwymi nie jesteście (akurat Wy nie). Jednak chodzi o zachowanie odrobiny obiektywizmu i nie skupianie się jedynie na jednym aspekcie problemu. Bo:
    Albo troszczymy się o sarenki (oraz o pozostałe zwierzęta w lesie) - o ich szeroko pojęte dobro w całej rozciągłości, albo idąc po linii najmniejszego oporu robimy szum i szukamy rozgłosu oraz aprobaty gawiedzi, bijąc po głowie równo tych którzy (przynajmniej w większości) zwierząt krzywdzić nie zamierzają.
    Fakt, nieszczęścia z psami w roli głównej się zdarzają - ale z tym jest jak ze wszystkim innym: zdarzają się bo są nieodpowiedzialni ludzie do tego ci ludzie miewają źle ułożone psy. To są jednak wypadki. Wypadki się zdarzają - wiele zwierząt ginie też pod kołami samochodów (zamknąć drogi wiodące przez las dla samochodów?).
    Nieszczęśliwe epizody w tym przypadku nie są powodem do tego by piętnować każdego kto spaceruje po lesie ze swoim czworonożnym przyjacielem. Na pewno nie uciekała bym się do takiego generalizowania i zawężania problemu jak to się dzieje na tym blogu.

    Trzeba zrozumieć jedno: żyjemy w społeczeństwie – i należy pogodzić racje obu stron (człowieka i przyrody). Od ludzi należy wymagać (odpowiedzialności, myślenia, przewidywania) i egzekwować (w razie „wpadki”) oraz nieco im zawierzyć – a nie wiecznie wszystkiego zakazywać.

    Są ściśle chronione obszary: parki narodowe wraz ze swoim bogactwem fauny i flory – tam pies biegający bez smyczy byłby rzeczywiście czymś niepojętym – rozumiem więc takie zakazy. W „zwykłym” lesie w którym prowadzi się intensywną gospodarkę – wyrąb (ciężki sprzęt: spaliny, hałas), polowania (chyba nie muszę się powtarzać-nagonki, psy, ranne sztuki odnajdywane po czasie-groza...), grzybiarze itp. - obecność kilku psów swobodnie poruszających się (jednak pozostających pod kontrolą właściciela) nie powinno stanowić problemu – i nie zrobi dla lasu i jego mieszkańców różnicy?

    Jeśli mówimy o problemie saren i innych w kontekście psów jako drapieżników należało by się zająć prawdziwym problemem jakim są żyjące na pół dziko wiejskie burki. Nauczone od szczeniaka, że muszą radzić sobie same, puszczone w samopas, niedokarmiane - grupują się w watahy i urządzają regularne polowania na dziką zwierzynę (są przy tym daleko bardziej skuteczne i o wieeeele liczniejsze niż pojedyncze psy idące przez las ze swoim opiekunem).
    Może warto w związku z tym zastanowić się (apel do leśników) nad wprowadzeniem jakiegoś programu edukacyjnego dot. utrzymania psów na wsi, odpowiedzialności za nie, kar... Zrobić coś takiego we współpracy z organizacjami prozwierzęcymi i miejscowym proboszczem (kto jak nie ksiądz ma na wsi największe poważanie)?
    Rozumiem, że to trudniejsze niż rozwieszenie tabliczek z zakazem na wejściu do lasu, ale skoro autentycznie leży Wam leśnikom na sercu dobro leśnych zwierząt to chyba warto? Nie trzeba do tego wielkich pieniędzy – wystarczy dobra wola...


    PS.Teorię o wybebeszeniu (rozległość obrażeń widoczna na zdjęciu) sarny przez świnkę morską - nadal uważam za nieprawdopodobną (musiała być wcześniej ranna).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% powyższym wpisem!!!!!! Również uważam że problem nie leży w psach "domowych" z którymi właściciel przyjeżdża do lasu, poprzebywać na świeżym powietrzu, problemem są wiejskie psy!!! A przecież bardzo łatwo sprawdzić który gospodarz interesuje się swoim psiakiem.. Wystarczy że Leśnik przejedzie się przez pobliskie wioski graniczące z lasem... Od razu widać czy np brama jest zamknięta, czy otwarta!!
      Druga sprawa jest tak... Gdzie w takim razie może wyjechać z psem, żeby ten mógł się wybiegać?? Każdy PRAWDZIWY właściciel psa wie, że nie wystarczy działka koło domu żeby pies się wybiegał. Czworonóg potrzebuje, nowych bodźców, zapachów!! Uważam że dużo większym problemem w lasach są śmieci i motocykliści na "crossach" a nie pasiaki!!!!! Oczywiście najłatwiej karać tych którzy chcą aby ich pupilom żyło się jak najlepiej (kto nie ma psa, ten nie zrozumie) niż gonić po lesie wspomnianych wyżej motocyklistów.... A problem śmieci??? Przecież wystarczyło by (tak jak już w kilku lasach ma to miejsce) założyć monitoring.. Wystarczyło by kilka kamer!! Cała inwestycja zwróciła by się po paru mandatach!!! Mam nadzieję że nie każdy leśnik, będzie bezdusznym służbistą, ponieważ nadal będę jeździł ze swoim Labradorem do lasu i puszczał go luzem......!!! :)

      Usuń
    2. Jestem myśliwym i sam na własne oczy widziałem co potrafi zrobić pies z sarną .
      pies 20cm w kłębie (ktoś przesadził) raczej nie stanowi zagrożenia, ale nawet mały terier stanowi już duże zagrożenie pytanie co zrobić z takimi psami?

      Usuń
    3. Widziałem jak ułożony miastowy piesek (owczarek niemiecki ) złapał za szyję kozę. Gdybym nie przejeżdżał akurat na rowerze obrazek byłby podobny jak ten z sarną. Właścicielka nie miała pojęcia jak zapanować nad pieskiem.

      Usuń
  97. Brawo dla autora zdjęcia. Czekać bezczynnie 20 minut, zamiast dobić zwierzę umierające w męczarniach!

    OdpowiedzUsuń
  98. Od dawna się zastanawiałem czy mogę z moją suczką jeździć na rowerze po lesie nie trzymając jej na smyczy. Jest łagodna, ma już swoje lata, ale w lesie, rzeczywiście wstępuje w nią duch wilczycy. Raz czy dwa pogoniła jakieś małe zwierzątko leśne na spacerze. Teraz wiem, że muszę ją trzymać na smyczy. Szanuję las i lubię jego mieszkańców; pamiętam, że to ja jestem gościem w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym i mój pies nie ma prawa gonić gospodarzy lasu. Muszę zatem, niestety, trzymać psa na smyczy. Dziękuję niniejszym za rozwianie wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  99. Nie nalezy winic za takie rzeczy psow poniewaz taki maja instynkt.Zeby zabic sarne nie trzeba duzego psa:pies to dlugodystansowiec sarna nie , w koncu ja zmeczy i dopadnie.Nalezy surowo karac wlascicieli poniewaz najwiecej psow biegajacych po lesie to nie sa tzw "bezoanskie psy" tylko wsiowe burki puszczane luzem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystrzelać wszystkie psy , które wałęsają się po okolicy i lasach. Ponieważ paskudne wszystkojady są zagrożeniem dla ludzi i zwierząt.

      Usuń